Sok Pięciu Obrońców – działanie ochronne :)

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Chciałabym pożegnać marzec tak na zdrowo, dlatego zaproponuję jeszcze dwa soki, które udało mi się wypróbować ze wspomnianej już książki :)
Ten jest bardziej gęsty niż poprzedni. Ale rześki, że hej :)
Nie miałam świeżego ananasa, dlatego zmuszona byłam użyć zapuszkowanego :) Możliwe, że ze świeżym sok byłby jeszcze lepszy :)
Czytaj dalej

Sok Harmonia

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Bardzo chciałabym podziękować osobie, która zaszczepiła we mnie miłość do domowych soków :)
Bo „skoro nie piję wody, mogłabym się wziąć za soki własnej roboty”
:)
No przecież, że tak!

Koktajle są przepyszne.
Soki, jak wyżej!

Tak jak już wspominałam, zakupiłam ostatnio świetną książkę i zamierzam dzielić się z Wami każdym smakiem, który podbił moje podniebienie :)

Także sprawna sokowirówka, świeże owocki i warzywa… i moc witamin na wiosnę!!!
Czytaj dalej

Malinówka

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Zaczęło się rok temu, efekty widzimy i smakujemy właśnie teraz :)

Tylko przypomnę, że ja z alkoholem to tak bardzo, ale to baaardzo ostrożnie. Bo przyznam, że działa jak natura chciała ;P

Z tą malinówką to jest tak, że jak się uzbiera kilka miseczek malin u dziadków, to później zaczyna się kombinowanie na jak najlepsze spożytkowanie (nawet do rymu :))
Cały proces robienia nalewek zapoczątkowała Ciocia, a ja postanowiłam podążać jej śladem… Bo muszę przyznać, że jesienne wieczory znoszę nadzwyczaj ciężko. Nie znoszę zimna, nie znoszę braku słońca, nie znoszę krótkich dni i przemarzniętych stópek… Grzejniki grzejnikami, ale czasami najlepiej po prostu rozgrzać się od środka :) Tym bardziej, że malinówka słooodziutka jak nie wiem co :)

Polecam na katarki, zapalone gardełka i smutne długie wieczory*
Reszta nalewek przegryza się :)

*Teraz tak, z tymi smutnymi wieczorami to bez przesadyzmu, co byśmy nie skończyli wiadomo jak :)
Czytaj dalej

Domowy Baileys

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Właśnie zdałam sobie sprawę, że u mojej koleżanki (mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko :)) jakoś tak rześko, chłodząco i orzeźwiająco, a u mnie tym razem zupełnie odwrotnie – rozgrzejemy się od środeczka :)
Pierwszy raz o Baileys usłyszałam jakieś trzy lata temu, ale niespecjalnie się zainteresowałam… Błąd, wielki błąd. Myślę, że jest to jeden z lepszych likierów w ogóle. Ostatnio doczytałam, że skoro jest to Irish Cream, to powinien być robiony na irlandzkiej whiskey… Nie omieszkam sprawdzić następnym razem :)
Jest to moje drugie podejście do wersji domowej. Za pierwszym razem wyszło troszkę za słodko. Tym razem, jak na mój smak, dużo dużo lepiej :)
Przepis jest efektem podglądania innych blogów, a było ich sporo! Jeśli uda się jeszcze bardziej zbliżyć do oryginału, z pewnością to tutaj odnotuję :)
Tymczasem…
Czytaj dalej