Crème brûlée z marakują

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Biłam się z myślami jak nigdy – wstawiać czy nie wstawiać..?
Przepis jest bardzo, ale to bardzo interesujący. Samo wykonanie już mniej. Mam na myśli moje wykonanie, rzecz jasna :) Bo jeśli spojrzycie jak robi to sam Mistrz, dojrzycie pewne… hmm, niedoskonałości w moim kremie ;) Pewne spore ;)
Ale tak jak wspomniałam, sam przepis na tyle do mnie przemówił, że postanowiłam się nim z Wami podzielić. Może skorzystacie i odniesiecie kolejny słodki kuchenny sukces? :)

Po raz kolejny przekonałam się również jak ważna i przydatna jest niewiedza. Dlaczego? Najpierw brûlée zrobiłam, a dopiero później zaczęłam czytać komentarze, wskazówki, przekleństwa (jakie to trudne do zrobienia), smutki (jak to nie wyszło) i wszelkie inne nominacje brûlée do najtrudniejszego i najbardziej kapryśnego deseru w ogóle :) Można się zniechęcić, prawda? Mnie to ominęło, uff :) Może rzeczywiście daleko mi do ideału, ale zaraz zaraz, czy tutaj nie rozchodzi się o smak? :)

Myślę, że cały myk z brûlée polega na pieczeniu. Odpowiednio niska temperatura, żeby krem się nie spalił, oraz odpowiednia długość pieczenia. Właściwie możliwe, że u każdego inna. Ja uznałam, że będę piekła do skutku :) Dopóki nie zobaczę, że już się ścina i że „o, już chyba teraz” :)

Ze zdjęciami też było nie najlepiej, ponieważ wypiekam przeważnie wieczorami… Ale postaram się to kiedyś uaktualnić :)
Rozpisało mi się, ale cóż… czasami trzeba :)
Czytaj dalej

Reklamy

Marakuja curd

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

… czyli krem (tudzież pasta) z marakui.
Właściwie gdybym chciała być tak do końca konsekwentna, powinnam zatytułować ten post Passion fruit curd (ang. passion fruit – marakuja), ale takie polsko-angielskie połączenie jakoś bardziej mi odpowiada : )

Marakuja, marakuja, ach ta marakuja… ;D Polowałam na nią bez mała pół roku… No dosłownie nigdzie nie było (co za kraj, co za miasto!). Już szukałam jakichś gotowców w internetach, już prawie kupowałam i… doczekałam się. Oczom nie mogłam uwierzyć jak zobaczyłam je na tescowych półkach : ) Zapakowałam do koszyka i siup do kasy. Pani kasjerka grzecznie zapytała mnie co to jest (nic dziwnego, raz w roku w sprzedaży ;P), zapłaciłam i buch do domu wymyślać co tu zrobić z curdem : )
Oczywiście podzielę się efektami mojej „ciężkiej” pracy, a jakże : )

Sama nie mogę się zdecydować, który z curdów jest lepszy, ten czy cytrynowy : ) Oba pyszniaste : )
I chyba właśnie dlatego zachęcam do wypróbowania obu na własnych kubkach smakowych : )
Czytaj dalej

Krem cytrynowy – lemon curd

photobucket.com

Ciasto cytrynowe marzyło mi się od dawna.
Upatrzyłam sobie takie jedno. Wyglądało, że aż mniam mniam. Ale najpierw trzeba było zrobić właśnie lemon curd.
Naczytałam się komentarzy, z których dowiedziałam się, że jest to jedna z najpysześniejszych rzeczy ever! Tym bardziej trzeba było zrobić :)
I co z tego wyszło..? Niebo w gębie!
Szybko wzięłam się za robienie placuszka, bo… wyjadanie ze słoiczka szło mi całkiem sprawnie ;P

Idealne do „przełamania” słodyczy :)
Naprawdę polecam :)

Czytaj dalej