Kawowe brownies

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Może nie jest to najbardziej letnio-wakacyjny wpis, ale jakoś chciało mi się kawy… pod każdą postacią.
Myślę jednak, że kolejne przepisy będą z tej „lżejszej” kategorii :)

To brownies jest bezbłędne. Jak zwykle mocno czekoladowe, wilgotne, aromatyczne. Alkoholowe też.
Po domu roznosi się piękny zapach podczas pieczenia…

Pędzę również z wyjaśnieniami dlaczego mnie tutaj mniej… Ano, pochłania mnie ostatnio nowa pasja :) Okazuje się, że człowiek całe życie się uczy (siebie samego również) i odkrywa coraz to nowe „ja” :)
Chwilowo staram się znaleźć czas na wszystko :)
Po weekendzie muszę wypróbować jakiś nowy przepis na lody… W końcu dołączył do mnie Andrew ;)
Czytaj dalej

Reklamy

Ciasto truflowe z pijaną śliwką

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Kolejny pomysł na konkretną porcję ciężkiego czekoladowego ciasta.
O brownies już pisałam. Wiecie jak je lubię. Po zrobieniu tego ciasta tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że brownies królem ciast czekoladowych jest :)
I od razu podkreślam, że to truflowe jest dużo lepsze niż owsiane. Ale to tylko takie moje odczucia :)
Pijana śliwka nadaje ciastu fajnego charakteru i… dodatkowej mazistości.
Znacie mnie – panikara. Początkowo pomyślałam, że surowe ciasto… A później przypomniałam sobie, że to przecież śliwka ;) Zginę kiedyś ;P

Mam taką swoją bakelist, którą skrupulatnie uzupełniam… Z ciekawości sprawdziłam kiedy dodałam to ciasto do listy… no i wyszło, że rok temu… No ładnie… :)
Maja zrobiła bardziej wypasioną wersję. U mnie znajdziecie troszkę zmienioną, uproszczoną… Wszakże wiecie jaki ze mnie leń ;P
Czytaj dalej

Owsiane ciasto czekoladowe

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Ciasto z tych ekspresowych.
Żadnego miksera. Łyżka jako element mieszający ;)
Chyba założę oddzielną kategorię „bez miksera”… Przydatne :)

Znalazłam je w Rustykalnej Kuchni i przyznaję, że skusiły mnie przede wszystkim przepiękne zdjęcia. Tak, jemy oczami. Nie da się zaprzeczyć :)
Jedyne co zmieniłabym w przepisie to czas pieczenia. U mnie godzinka to w sam raz. Ale to dlatego, że lubię ciasta wilgotne, cięższe :)

Awaryjny pomysł na małe co nieco do kawy :)
Czytaj dalej

Kukułka

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Są ciasta, które po prostu chce się upiec. I to się wie.
Jak zobaczyłam je na Moich Wypiekach od razu wiedziałam, od razu, od razu :)
Naprawdę nie przesadzę… ja naprawdę nie przesadzę jeśli powiem, że jest jednym z lepszych na Sarence! Oczywiście jeszcze wiele się może wydarzyć w przyszłości ;)
Natomiast na chwilę obecną wskakuje do mojej Top5, a może nawet Top3.
Oba kremy są taaakie pyszne i takie… kremowe :) Właśnie takie jakie powinny być. A takie schłodzone, prosto z lodówki, to już w ogóle poezja. Plus te troszkę pijane biszkopty i ukochane przeze mnie ostatnio brownies… Poważnie, lepiej być nie mogło :)

Oczywiście zrezygnowałam z żelatyny, ponieważ nie pozostaję z nią w jakichś bardzo przyjacielskich stosunkach… (sama nie wiem dlaczego :)) i to niestety wpłynęło na konsystencję kremu. Mówiąc krótko, rozciapciał się ;P Ale wiecie jaka jestem, może się rozpadać, wyglądać tragicznie… ważne, żeby smakowało :)

Myślę, że z powodzeniem zastąpi najwykwintniejsze ciasta i torciki :)
Baaaardzo polecam, bardzo :)
Czytaj dalej

Torcik brownies na słono

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Sesja wieczorna.
Milion kalorii.

Odzwyczaiłam się już od robienia zdjęć po zmierzchu, ale tym razem nie było wyjścia… Ciasto znikało dosyć szybko, do tego stopnia, że następnego dnia rano została jakaś marna ćwiarteczka :) No a jak to tak z ćwiarteczką do zdjęć? ;)

Bomba. Innego słowa nie znajdę. Tu jest chyba wszystko co najcięższe i najbardziej sycące. Bo przyznacie, że połączenie ciasta brownies z tłustym mascarpone, masłem orzechowym, karmelem i fistaszkami brzmi… morderczo-słodko :) Ale smak, przynajmniej dla mnie, był zaskakujący! Niby smakujesz tej całej słodkości, a tu nagle bum! jakoś słonawo się robi! Bardzo fajny kontrast.
No i jeśli myślicie „o raju, zgrubnę od tego niemiłosiernie”, to zapewniam, że to średnio wykonalne… Po prostu ciasto jest tak sycące, że nie da rady zjeść więcej niż jeden kawałek (a to i tak aż nadto :))

Jeszcze jedna uwaga, a właściwie kilka słów wytłumaczenia… Użyłam przed chwilą słowa karmel. Karmel jako element dekoracyjno-smakowy… I tu jest mały problem, bo to moje cudo co mi wyszło nie za bardzo przypomina chyba rzeczony karmel ;) Przyjmijmy więc, że po nie byle jakim wysiłku otrzymałam karmelopodobną masę krówkową… która była przepyszna!

Moja miłość do brownies trwa :)
Ach, i przepraszam tych (a najbardziej tę), którzy masła orzechowego niet niet :) Następnym razem będzie bez masła :)
Czytaj dalej

Brownies kajmakowe

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

… albo brownies krówkowe.
Jak kto woli :)

Że niby u Sarenki jakoś tak jesiennie? Czekoladowo? Ciężko? Nieowocowo?
Totalny przypadek!
Tak to jest jak ktoś nie umie odróżnić mleka skondensowanego słodzonego od gotowej masy krówkowej… i otwiera nie tę puszkę ;P
No, ale puszka się otworzyła, kajmak trzeba wykorzystać.
A dlaczego właśnie brownies? Bo szybko, bo uwielbiam, bo taka mała odskocznia od wszechobecnych owoców :)
Słodko i pysznie!
I z Moich Wypieków :)
Czytaj dalej

Nutella Brownies

ENGLISH VERSION
HTML tutorial

photobucket.com

Nigdy przenigdy nie robiłam brownies. A to podobno taki klasyk : )
Już dawno chciałam się za nie zabrać, tak z czystej ciekawości… Problem polegał na tym, że u mnie w domu stacjonuje naprawdę niewielu zakalcożerców, więc po co piec coś, czego nikt nie spróbuje..? Z drugiej strony, pomyślałam sobie, że to niemożliwe, żeby pół świata się myliło… Wszyscy tak się zajadają i to ma być niby bee..?
Otwarta na smaki i eksperymenty jestem (i mam nadzieję, że zawsze będę), to się wzięłam się i zrobiłam ;P

Więc tak, zakalec to to na pewno nie jest : ) Ciasto jest rzeczywiście ciężkie i wilgotne i… co tu dużo mówić, pycha! Przyjemnie czekoladowe, idealne do kawusi (i dla Martusi ;P) podbiło moje serduszko : ) Na pewno wypróbuję jeszcze inne wersje i podejrzewam, że się nie zawiodę.

Robiłam z przepisu pani Doroty, ale z połowy porcji i powiem jedno… żałuję żałuję żałuję…

PS Jezus, co za faza na czekoladę!
Czytaj dalej