Ciasteczka z cukrem

photobucket.com

Zwykłe najzwyklejsze ciasteczka posypane cukrem. A jednak… A jednak niezwykłe :)
Ciasto ni to kruche, ni to francuskie. Sama byłam zaskoczona, że można zrobić takie ciasto właściwie w 10 minut!
Wpisałam je na listę „do zrobienia” już dosyć dawno, ale zawsze coś wypadało… Przeważnie jakieś inne wypieki ;P Tym razem nie było w domu żadnych słodkości, przyszedł wieczór, miała się zrobić kawa, to i przy okazji zrobiły się one :)

Robiłam je z tego przepisu, z połowy porcji, bo jednak 60 sztuk ciastek trochę mnie przeraziło. Nie wiem skąd u mnie takie zdolności, ale nawet z połowy porcji wyszło mi ich 50! Malutkie, bo malutkie, ale smaczniusie. Na, tak zwany, raz :)
To znaczy, na tak zwany raz do buzi, bo jeśli chodzi o przepis, to na pewno nie na raz… Stanowczo do powtórzenia :)
Czytaj dalej

Reklamy

Muffiny snickersowe

photobucket.com

Sama nie mogę się zdecydować co o nich myśleć…
To może po kolei.
Mało słodkie – to z pewnością. Te babeczki stanowczo zmierzają w kierunku „jesteśmy słone i dobrze nam z tym” :)
Pieczenie też trochę ryzykowne, bo jak się okazało snickers lubi się rozlewać. Dlatego już na wstępie podkreślam, żeby dobrze powciskać kawałki batonika w ciasto.
I jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to to, że muffinki dosyć kiepsko odchodzą od papilotek, ale to pewnie przez rozlaną masę snickersową.

Jak widać, wstęp zachęca do zrobienia tych muffinek, że nie ma co… ;P
Ja jednak trochę na przekór, uważam, że warto je zrobić. Z pewnością znajdą się tacy, którym ten smak bardzo podpasuje… A nawet jak nie podpasuje, to można powyżerać przy okazji masło orzechowe ;P

Dla wielbicieli snickersa i mniej słodkich słodkości… Zapraszam :)
Czytaj dalej

Chleb razowy

photobucket.com

Ten wpis nie mógł zacząć się inaczej – Mój pierwszy w życiu chlebek!
Właściwie powinnam napisać spory kawał chleba, bo przepis jest na dość duży bochenek.
W życiu nie pomyślałabym, że zrobienie własnego chleba to taka frajda i przede wszystkim satysfakcja. A jak jeszcze do tego wszystkiego jest pyszny, to już w ogóle radocha na całego :)
Zdecydowałam się oczywiście na wersję razową, bo takie pieczywo uwielbiam. Jest cięższe, ale zarazem bardziej sycące.

Także robimy, kroimy gruuube pajdy, smarujemy twarogiem i… na zdrowie! :)

Aha, a tym, którzy uważają, że robienie chleba to już wyższa szkoła jazdy itp, proponuję zastosować się do jakże mądrych słów mojego znajomego… Rzekł mi kiedyś „Wiadro jest do połknięcia”…
No, więc parafrazując, chleb jest do zrobienia :D
Czytaj dalej

Batoniki orzechowo-kukurydziane

photobucket.com

Jeden z zaległych przepisów, które z pewnością zasługują, żeby pojawić się na Sarence :)

Bardzo, ale to baaaardzo przypadły mi do gustu. Właściwie jak dla mnie to jeden z lepszych przepisów na blogu. Nie wiem ile osób podzieli mój entuzjazm, ale wiem jedno, do tego przepisu powrócę jeszcze nie raz, nie dwa :)
Znalazłam je oczywiście u pani Doroty (o, tutaj), odczekałam kilka ładnych miesięcy i w końcu… zrobiłam :)
Batoniki przyjemnie się ciągną, ale zarazem chrupią :) Pani Dorota zdecydowała się nazwać je orzechowymi, ja od siebie dodałam jeszcze kukurydziane, z jednego prostego względu – to właśnie płatki odgrywają tutaj kluczową rolę. Dlatego nie polecam zamieniać ich na owsiane. To już nie będzie to samo :)

Przedstawiam jeden z moich ulubionych przepisów :)
Bez żartów :)
Czytaj dalej

Bułeczki razowo-żytnie

photobucket.com

Pewnie już to mówiłam. Jeśli tak, to chętnie się powtórzę. Jeśli nie, ogłaszam wszem i wobec – uwielbiam wszystko co pełnoziarniste! Pieczywo razowe, żytnie, orkiszowe, ze słonecznikiem, z dynią… No chyba wszystko ;D
Będę sobie wypróbowywała przeróżniaste przepisy na chlebki, bułeczki i chałki też. Tym bardziej, że mąki czekają :)

Bułeczki są maluteńkie, ale mają jedną wielką zaletę – w ogóle się nie kruszą. Są równie dobre na drugi dzień i przede wszystkim dużo zdrowsze niż te wszystkie pszenno-żytnie kupne cuda.

A więc… zapraszam tym razem zdrowiej :)
Czytaj dalej

Kasztelanki

photobucket.com

Normalnie nie wiem jak ja to robię, ale mam tyle zaległych przepisów do wstawienia, że hej :)
Standardowo, powolutku byle do skutku :)
A tu jeszcze jeden szalony pomysł, ale o tym przy okazji :)

Jak widać na załączonym obrazku, faza na kuleczki trwa. Dla mnie to taki trochę smak dzieciństwa. Pamiętam jak dawno dawno Mama robiła je dosyć często, a tata pożerał na tzw. raz ;) I zawsze było z góry zapowiedziane, żeby nie robić z wiórkami kokosowymi, bo „te drugie przecież lepsze” :)
Musiałam do nich wrócić, bo są tak superancko ciężkie i… alkoholowe ;P Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale uwielbiam nakrapiane torty, ciasta, no chyba wszystkie wypieki. Rekompensuję sobie ogólnie pojętą awersję do alkoholu ;P W przepisie podaję przybliżoną ilość spirytusu użytego do kasztelanek, ponieważ w domu wyznajemy zasadę „dooobra, dolej jeszcze trochę” ;P I żeby nie było, bardzo mi się to podoba ;P

Przepis z Biblioteczki Poradnika Domowego. A wytrzasnęła go Mama :) I chwała jej za to ;P
Czytaj dalej